Odcinkowy nałóg

mihau

W życiu każdego przychodzi taki moment, że przez jakiś czas nie ma nic do roboty. Leżysz chory w łóżku, rzucił cię partner, wywalili cię z roboty, albo po prostu masz dużo wolnego czasu, ale jesteś brzydki i nie masz znajomych. Można spać, można czytać książki, można też oglądać filmy. Jednak jako fan wszystkich powyższych czynności, polecam inną opcję zabicia nudy, ale uprzedzam – to dosyć niebezpieczne, bo cholernie uzależnia. Tak, tak, jeśli myślisz, że bardzo mocno uzależniają szlugi, alkohol, czekolada, facebook, benzyna, metafizyka, seks ze zwierzętami, wąchanie pościeli, trumny, albo jeszcze inne narkotyki, to znaczy, że nigdy nie oglądałeś dobrego serialu.

Wielu sceptykom odcinkowych filmów, kojarzą się one z tandetnymi tasiemcami, których pełno było i będzie we wszystkich chyba stacjach telewizyjnych. No, ale błagam was, kiedy w latach ’90 przybył do PolskiNatalia+Oreiro wieśniacki bum na brazylijskie telenowele, założę się, że każdy z was namiętnie oglądał chociaż jedną! Nie ma się czego wstydzić, to wciągające. Istna gra na naszych nerwach i uczuciach. Ja przeżywałem pierwszą miłość i krwawiło mi serce, kiedy widziałem na ekranie Milagros, borykającą się ze swoimi problemami, zakochaną w Ivo, którego ojciec był też jej ojcem, a jego żona jej siostrą, której lokaj był kochankiem brata Ivo, przez co Milagros oślepła, dzięki czemu dowiedziała się, że jej ojciec tak naprawdę jest ojcem siostry matki Ivo… Poza tym była fajną sraką („Zbuntowany anioł” 4life <3).

Po latynoskiej lawinie, która zalała polskie stacje telewizyjne jak wiadomo co twarz Sashy Grey, przyszedł czas na rodzime produkcje. Powstały wtedy dziesiątki oper mydlanych takich jak „Klan”, „Złotopolscy”, „M jak miłość” i wszystko inne co po dziś dzień oglądają wasze babcie i mamy. Na szczęście parę lat później w każdym domu zagościł ósmy cud świata – internet i wreszcie poznaliśmy co to jest prawdziwy serial, dzięki łatwemu dostępowi do produkcji zza oceanu i nie tylko.

best-top-desktop-tv-series-wallpapers-Bones14

Seriale, podobnie jak filmy, dzielą się na gatunki i rodzaje. Najpopularniejsze są chyba „AMERYKAŃSKIE TASIEMCE„, jak zwykłem nazywać seriale, których ogólną fabułę łączą praktycznie tylko bohaterowie. Każdy odcinek wygląda tak samo, zmienia się tylko sprawa, którą zajmują się główne postacie. Seriale te mają co prawda jakiś wątek główny, ale jest on zwykle przedstawiany w pierwszych i ostatnich 2 minutach odcinka. Najbardziej znanymi tytułami tego rodzaju są „Doktor House”, w którym oprócz głównego bohatera nie ma moim zdaniem nic interesującego, „Chirurdzy”, czyli unowocześniona kopia kultowego „Ostrego dyżuru”, „Kości”, „Mentalista” i oczywiście hit wszystkich stacji telewizyjnych, przekomiczny, żałosny i totalnie amerykańsko irracjonalny „CSI”. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ten serial, byłem zdziwiony dlaczego oznaczony jest jako „kryminalny”, skoro to typowe science-fiction. Dlaczego? Ułamek fabuły:

Ktoś zabił żonę instruktora gry w golfa. Detektywi znajdują na miejscu zbrodni klamrę od paska. W laboratorium kładą klamrę na specjalnym stole, z którego wyłania się hologram i tworzy (na podstawie klamry) cały pasek, później spodnie, buty i resztę postaci. Z hologramu pobierane jest DNA (bo to bardzo profesjonalny hologram) i w ciągu 30 sekund dowiadują się do kogo należy. Wszystko dzięki nowoczesnemu programowi komputerowemu, który rozmawia z cząstkami RNA i pyta ich do kogo należą. A wszystko to na windows vista. W międzyczasie rudy koleś jakieś 15 razy zakłada ciemne okulary w akompaniamencie najbardziej cwaniackich tekstów jakie można sobie wyobrazić.

0000VFDV8IYBNEYR-C116-F4

To co może wydać się interesujące w tego typu serialach to pewna wygoda. Można zacząć od 7 odcinka 4 sezonu, a i tak wszystko bez problemu się zrozumie. Mają też bardzo wyraźnych głównych bohaterów, zwykle z jakąś oryginalną cechą charakteru, lub umiejętnością. I chyba w tym tkwi cały fenomen tego badziewia. Nie rozumiem, nie oglądam, nie polecam.

dexter049566Kolejnym, równie popularnym, ale znacznie lepszym jakościowo rodzajem seriali są tak zwane „OJAPIERDOLECODALEJ?!„. Mają one arcyciekawą linię fabularną, prowadzoną powoli przez kilka sezonów, co nie znaczy, że są nudne, a wręcz przeciwnie, akcja jest tak wartka, że nie możemy od nich oderwać wzroku, a 45 minut mija szybko jak czas spędzony w łóżku z Megan Fox (wiem bo byłem). Zwykle każdy z odcinków kończy się jakimś zwrotem akcji, po którym oddalibyśmy wszystko, żeby móc przenieść się do przyszłości – nie po to, żeby poznać numery w lotka, ale zobaczyć następny odcinek. Do ścisłego top w tej kategorii należy genialny „Dexter” od showtime, który to był moim pierwszym (i wcale nie bolało! Idealny na serialowe rozdziewiczenie). Doskonale rozpisane postacie, wybitny aktorsko i fabularnie, potrafi wciągnąć do reszty. Co jest w nim najlepsze? To, że nawet najbardziej przykładny obywatel, będzie kibicował seryjnemu mordercy i był z nim całym sercem, kiedy ten zabija swoje ofiary. Nie wierzycie? Przekonajcie się sami.

true-blood-overallsite-1045545

Innymi czołowymi tytułami z podobnymi atutami są m.in: znany i lubiany, trochę naciągany „Skazany na śmierć” z producentem majonezu w damskich bieliznach Wenworth’em Miller’em, który to – PSIKUS! – okazał się gejem; „Zagubieni”, „Herosi”, „Breaking Bad” (nie taki świetny jak o nim mówią) czy „Czysta krew”, która to jednak skierowana jest do konkretnego odbiorcy (dorosłego, nie tylko gossip-girl-41dlatego, że jest tam dużo przemocy i dzikiego seksu. Po prostu trzeba mieć trochę szersze horyzonty, żeby zrozumieć całą lekko ironiczną historię i podejść do niej z przymrużeniem oka).

Szaloną popularnością cieszą się seriale MŁODZIEŻOWE, w większości skierowane do dziewcząt (nie zawsze nastoletnich), podejmujące „trudne problemy” pierwszych miłości, szkoły, narkotyków i seksu. Najbardziej znane: „Plotkara”, „Glee”, „Skins”, „90210”, „Słodkie kłamstewka”… Co jeszcze łączy te seriale? Całkowity brak oryginalności. W każdym jest ktoś homo, bogaty i wredny skurwiel, niegrzeczny przystojniak i ktoś puszczalski. Skąd to wiem? Nie wiem, strzelam.

Inne seriale dla młodzieży to te o nadprzyrodzonej fabule, czyli np. „Supernatural”, „Pamiętniki Wampirów”, „Smallville”, czy angielskie „Misfits”. O ile rozumiem nastolatków oglądających te wielosezonowce (są kręcone z takim targetem), o tyle nie wiem co można w nich widzieć będąc dorosłym człowiekiem. Przecież tam nie ma cycków!

Przyszła pora na SITCOM. Nigdy w życiu nie oglądałem żadnego sitcomu i nie mam zamiaru tego zmieniać. Nie bawi mnie to i nie wzbudza podziwu. Nie widziałem „Przyjaciół”, nie jaram się „Jak poznałem waszą matkę” (choć postać Barney’a jest zabawna), totalnie nie śmieszy mnie „Big bang theory” i mimo wielu rekomendacji nie mam zamiaru sprawdzać „Scrubs’ów”. Nie wiem dlaczego jestem aż tak sceptyczny. Może dlatego, że sitcomy kojarzą mi się z kabaretami, których szczerze nienawidzę? Poza tym są za krótkie.californ

A propos seriali z krótko trwającymi odcinkami, jest jeden, który kocham całym sercem – „Californication”. Uwielbiam ten zboczony, przekoloryzowany obraz LA, bezkonkurencyjne teksty Hank’a i jego przyjaciół oraz dużo, dużo pięknych kobiet. Poza tym Porshe 964, mothafuckaaaaa!

Mówią, że nie wszystko złoto co się świeci. Mówią lepsze B w garści niż D w .jpg. Amerykanie jednak, potrafią stworzyć świecące jak złoto D w garści (wtf?). Chodzi oczywiście o serialowe SUPERPRODUKCJE, warte gruby kwit, widowiskowe obrazy, które oprócz genialnej fabuły są też niesamowite wizualnie. Pierwszym serialem, który rozmachem bił na głowę wszystkie filmy wojenne była „Kompania braci”. Piękna historia, do której chętnie się wraca raz na jakiś czas. „Pacyfik” tych samych twórców, nie zrobił już na mnie takiego wrażenia.

Kolejnym widowiskiem wartym zobaczenia jest „Zakazane Imperium”, serial osadzony w klimatach gangsterki lat ’30. Prohibicja, The-Walking-Dead-jessicamc26-31150016-1024-768garnitury, gangsterskie porachunki… Coś pięknego.

Jako wielki fan zombie, nie mógłbym nie wspomnieć o jednym z najlepszych współczesnych seriali, czyli „The walking dead”, nakręconym na podstawie genialnego komiksu stworzonego przez Roberta Kirkmana. Telewizyjna wersja różni się znacząco od tej papierowej, ale nie sprawia to, że jest lepsza lub gorsza. Są po prostu inne i każda na swój sposób świetna. W serialu powala trafne ukazanie ludzkiej psychiki w czasie apokalipsy i znakomita charakteryzacja.

I wreszcie on. najlepszy serial jaki przyszło mi w życiu zobaczyć. Połączenie klimatu najlepszych książek i gier fantasy. Doskonale skonstruowana intryga wciąga nas jak Charlie Sheen kokainę. Mowa oczywiście o „Grze o tron” ze stajni HBO (btw, oprócz „Walking dead” wszystkie wymienione przeze mnie superprodukcje są od HBO, także widać kto robi najgrubsze seriale na świecie). Nie chcę pisać dużo o tym fenomenalnym serialu, bo po co? To trzeba zobaczyć, przeżyć, poczuć. Niedługo 3 sezon fapfapfapfapfapfap…

game_of_thrones-wallpaper-800x600

Żeby odeprzeć zarzuty, że chwalę cudze, powiem trochę o naszych – POLSKICH serialach wartych uwagi. Przede wszystkim „Pitbul”. O jakimkolwiek rozmachu nie ma tutaj mowy, wygląda to wręcz bardziej jak teatr telewizji niż profesjonalnie zrobiony serial, ale to chyba właśnie zaleta „Pitbula”. Znakomite, oparte na faktach historie przedstawiane w poszczególnych odcinkach i ciekawe postacie odegrane odwroceniprzez najlepszych polskich aktorów sprawiają, że ciężko się od niego oderwać.

Warto tez zwrócić uwagę na jednosezonowy serial TVN, „Odwróceni”, z polską mafią w tle. Ciekawe nawiązania do prawdziwych zdarzeń i Więckiewicz, który pokazuje, że ładna buźka to nie wszystko (w sensie, ze jej nie ma).

Wiem, że nie odkryłem ameryki i wymieniłem najpopularniejsze serie, które pewnie większość z was ogląda. Dlatego przedstawię wam nowe seriale, które ostatnimi czasy zrobiły na mnie spore wrażenie. Pierwszy z nich to „W garniturach”. Serial prawniczy, który na pierwszy rzut oka jest „amerykańskim tasiemcem”, ale na całe szczęście w 2 sezonie wszystko się zmienia. Serial zyskuje stałą linię fabularną i zaczyna być coraz bardziej interesujący z odcinka na odcinek. Fajne w nim jest to, że przygniata nas informacjami i ciekawostkami prawniczymi, przez co czujemy się mądrzejsi. Gwarantuję, że po obejrzeniu tego serialu, każdy facet będzie chciał chodzić w garniturze. Do tego Rachel… ❤

Miło zaskoczył mnie też „Shameless” od Showtime. Historia dzieciaków, które muszą radzić sobie z trudną sytuacją rodzinną. Zabawny, wyuzdany, niegrzeczny, czyli to co lubię najbardziej.

Wallpaper-suits-32625719-1920-1080

Na koniec krótko o tym co nie wypaliło i o tym co nas jeszcze czeka.

„The river” to serial stacji abc, opowiadający historię naukowca-podróżnika, który gubi się gdzieś w amazońskiej dżungli. Jego rodzina zabiera do dżungli ekipę telewizyjną i zaczynają się trzymające w napięciu poszukiwania zaginionego. Nie najgorszy serial, z całkiem przemyślana historią, zrealizowany poprawnie, niestety nie przetrwał w telewizji. Został zdjęty po 7 odcinkach. Czegoś mu brakowało. 20122395.jpg-r_760_x-f_jpg-q_x-20120529_103131Nie wiem tylko do końca czego… (cycków probably)

Podobnie skończył intrygujący „Hit and miss” z Chloe Sevigny, specjalistką od blowjobów na srebrnym ekranie, w którym to wciela się w postać alter ego Anny Grodzkiej – jest płatną zabójczynią ze sporym gnatem… Między nogami. Serial skończył się na pierwszym sezonie. Może oglądanie w telewizji shemale jest kontrowersyjne nie tylko dla polaków?

Oprócz kontynuacji istniejących już seriali warto przyjrzeć się tym, które są dopiero w produkcji. Bardzo ciekawie zapowiada się „The following”, czyli historia detektywa walczącego z grupą zrzeszonych przez internet seryjnych morderców z całego świata. Może brzmi trochę głupio, ale seryjni mordercy? Z całego świata? Kevin Bacon? Ja to kupuję.

No i to na co czekam najbardziej – „Casual vacancy”, do którego prawa nabyła stacja BBC. Książkę połknąłem bez gryzienia, mam nadzieję, ze serial jej przynajmniej dorówna.

.

.

.

.

I tak „Zbuntowany anioł” rządzi.

Reklamy

About Michał Gaca

Własny pogląd na Cudze sprawy.

Posted on Luty 21, 2013, in Filmy and tagged , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Walnij komcia!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Pokolenie Ikea

Cześć. Jestem Piotr C. Jestem blogerem, pisarzem i opowiadam historie.

KULTURĄ W PŁOT

To nie jest blog dla głupich ludzi

%d blogerów lubi to: