Prawdziwa twarz polskiego YouTube’a

mihauKażdy kto korzysta z internetu w bardziej zaawansowany sposób niż przeciętny rodzic (sprawdzając pocztę, rozmawiając na skype z ciocią z Anglii i wysyłając życzenia urodzinowe całej rodzinie na nk.pl)z pewnością był choć przez chwilę namiętnym czytelnikiem jednego z popularnych w swoim czasie blogów. Idę o zakład, że znakomita większość internautów nawet prowadziła własnego, a już na pewno, natrafiła na jakiegoś szukając informacji w sieci. Ja osobiście pamiętam czasy, kiedy internet stał się wreszcie nieograniczony i w domach zaczynały gościć stałe łącza i to właśnie na ten moment przypisuję początek polskiej blogosfery. Powstawały tysiące wirtualnych pamiętników i blogów o przeróżnych tematykach, od historii miłosnych, opowiadań erotycznych, zwykłych dwu-zdaniowych wpisów jakie to życie chujowe, amatorskich wierszy po bardzo popularne w tamtych czasach fanmade stories w uniwersach znanych z najpopularniejszych książek, filmów i gier dla młodzieży, jak i fikcyjne opisy spotkań ze swoimi idolami. Nikt wtedy nawet nie liczył ilości odsłon swoich witryn, a myśl o czerpaniu korzyści finansowych z blogowania była absurdalna jak abdykacja papieża… No, ale czasy się zmieniają.

Przez kuriozalnie szybki wzrost ruchu w sieci, internet stał się rynkiem i swoistym polem do popisu dla wirtualnych biznesmenów.
Wielkie korporacje szybko załapały, że reklama w internecie jest atrakcyjniejsza i bardziej plastyczna od tej w mediach tradycyjnych, dlatego teraz to własnie internet jest największą i najbardziej pożądaną platformą dla reklamodawców.

Dziś, blogerzy mogą sami podpisywać kontrakty z prywatnymi firmami, bez pośrednictwa platform blogowych, jednak złudne nadzieje tych, którzy myślą, że zarobią krocie na spisywaniu tego co im ślina na język przyniesie. Konkurencja w sieci jest ogromna, więc jeśli nie jesteś starym wyjadaczem, który zdobył popularność, kiedy „neostrada” była uważana za pojęcie z literatury science fiction, ani nie masz zamiaru prowadzić bloga modowego,  możesz zapomnieć o złamanym groszu. Klasyczne blogowanie jest już dla wielu tak samo odległą historią, jak poranna erekcja dla 60-latka. Z tego powodu, wielu blogerów uciekło do miejsca, które daje im więcej niż mogli sobie wyobrazić na samym początku.

Youtube_logo

YouTube – miejsce w sieci, bez którego wielu (m.in. ja) nie wyobraża sobie życia, w kilka lat zmienił się ze zwykłego serwisu hostingu wideo w ogromne przedsiębiorstwo medialne. Dziś swoje kanały w tym serwisie mają największe wytwórnie filmowe i muzyczne, bo to właśnie YouTube jest miejscem, do którego najchętniej sięgamy po ich produkty.

Popularność tej witryny zwróciła uwagę blogerów i domorosłych showmanów. Oczywiście pierwsi byli ci z zza oceanu, ale ja chciałbym skupić się na tych naszych, polskich vlogerach – bo tak nazywają siebie autorzy internetowych tv-shows.

Na wszystko trzeba mieć pomysł – widza trzeba czymś przyciągnąć. U największych polskich vlogerów odbyło się to na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”, czyli klasyczna zaklepywanka, formatów show od zachodnich autorów. Tak oto mamy m.in. najpopularniejszego z9386058X,Maciek-z-Niekryty-Krytyk_thumbvlogera w Polsce – Niekrytego Krytyka, który cały swój wizerunek i konwencję filmów najdelikatniej mówiąc – podpierdolił użytkownikowi YouTube znanemu jako Nostalgia Critic. W podobny sposób działa Krzysio Gonciarz, prowadząc klasyczny program Q&A (questions and answers), przy okazji robiąc z siebie kompletnego idiotę. Do tego zacnego grona śmiało można doliczyć dwóch panów,którzy codziennie o 18 siadają przed kamerką i dokonują rzeczy niemożliwej. Przez kilka dobrych minut gadają bez przerwy, usta nie zamykają im się nawet na sekundę, a mówią mniej niż ja kiedy milczę. Mowa oczywiście o Lekko Stronniczych.

Kolejną grupą vlogerów, która cieszy się ogromną popularnością są tak zwani Let’s playerzy. Rock – współczesny Pan Yapa internetu, który początkowo zajmował się nagrywaniem siebie grającego w gry komputerowe, a z czasem przerzucił się na nagrywanie wszystkiego co robi, łącznie z ubieraniem skarpetek i sraniem, oraz jego przyjaciel Rojo to z pewnością najpopularniejsi0 autorzy tej kompletnie przeze mnie niezrozumiałej dziedziny vlogowania. Za moich czasów samemu grało się w gry, a nie oglądało jak robi to jakiś stary no-life z resztkami śniadania w brodzie.

Następną, bardzo popularną na YouTube osobą jest Dem, autor psychodelicznych poradników i webkomiksów, którego osobiście uwielbiam, ale niestety jeśli chcę być w pełni obiektywny, muszę umieścić go na tej liście, bo spełnia wszystkie wymagania.

Wszyscy wymienieni wyżej vlogerzy tworzą coś w rodzaju wzajemnego koła adoracji, czyli prościej mówiąc – lubią głaskać się nawzajem po pupciach. Występują wspólnie w swoich filmach, są zapraszani na przeróżne konferencje o tematyce blogopodobnej, są stałymi bywalcami telewizji śniadaniowych i robią za specjalistów od internetu we wszystkich mediach.

W czym problem? Z tym jest trochę jak z budyniem czekoladowym – Niby ok, smaczne i w ogóle, ale w końcu zaczyna przypominać gówno i chce się rzygać. Vlogerzy opisani wyżej na każdym kroku przekonują dzieci (bo średnia wieku ich widzów to 14-15 lat), że internet to nie telewizja, że w sieci jest więcej prawdy i wszystko jest takie wolne i oryginalne. Może i jest, na samym początku. Jednak przychodzi moment, kiedy taki vloger wchodzi w partnerstwo reklamowe z YouTube i zaczyna zarabiać na każdym wyświetleniu i subskrybencie. Twórczość zaczyna wtedy tracić na jakości, bo liczy się ilość.

Nie chcę mi się wierzyć, że taki Rock – stary facet z żoną i dziećmi, wstaję codziennie o 5 rano i pierdoli głupoty do kamerki, bo ma akurat ochotę opowiedzieć wszystkim jaki fajny ręcznik frotte kupił w Tesco. Wkurza mnie Dem, który wrzuca na swój kanał po 5 razy ten sam materiał, lekko przerobiony, żeby tylko zdobyć tych kilka wyświetleń. Chyba nie na tym polega zdobywanie popularności, a jeśli chodzi o lokowanie produktów i reklamę – internet jest po stokroć gorszy od TV. Telewizja tak czy siak dostanie pieniądze za emisję reklamy, nawet jeśli nikt jej nie obejrzy. W internecie, autor kanału zarobi tylko wtedy, kiedy reklamę zobaczysz, więc zrobi wszystko aby tak się stało.

Laptop

Są jednak kanały, które zasługują na szczególną uwagę i szacunek, bo prezentują naprawdę wysoki poziom, oryginalną treść i świetne wykonanie. Należy do nich np. Ad Buster, czyli człowiek, który testuje prawdomówność reklam. Jeśli mam być szczery, od dłuższego czasu czekam na moment, w którym jego testy będą sfingowane i zacznie reklamować popularne marki, ale póki co nic takiego się nie zapowiada, więc może jeszcze istnieją uczciwi vlogerzy w tym kraju.

Drugi na tej zacnej liście jest właściciel kanału Kocham Gotować – przyszłość absolwentów wydziałów humanistycznych, czyli młody polak pracujący na kuchni w Liverpoolu. Niby zwykły vlog kulinarny, ale jednak ma coś w sobie. Piotr przyrządza potrawy, które mogą wydawać się niewykonalne dla kuchennego laika i robi to w sposób banalnie prosty, dzięki czemu możemy stworzyć domowe wersje takich hitów jak BigMac, Frugo, RedBull i wiele, wiele innych.

Na koniec zostawiłem ludzi, którzy pokazują gdzie mają mainstream, poprawność polityczną, wyznaniową i jakąkolwiek inną. Portal Pyta.pl to trzech młodych ludzi, którzy są zawsze tam gdzie tłum. Prowadzą obrazoburcze sondy podczas przeróżnych manifestacji i nie tylko. Ci faceci nie boją się nikogo i niczego. Ich jaja są pewnie widoczne z kosmosu. Ostatnio rozprawili się właśnie z polską vlogosferą, urządzając przekomiczną prowokację na panelu zorganizowanym w Poznaniu. Ostatni prawdziwi w polskim internecie? Oceńcie sami.

Reklamy

About Michał Gaca

Własny pogląd na Cudze sprawy.

Posted on Marzec 25, 2013, in O wszystkim i o niczym and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 2 Komentarze.

  1. A niech mają swoje kanały na YouTube, mi to nie przeszkadza, a jak mam wolne 10 minut to lubię włączyć Lekko Stronniczego… bo to taka przyjemna i niezobowiązująca rozrywka.
    Niektórzy przesadzają, to prawda (Rock i jego przemyślenia o życiu), ale też nikt nikogo do oglądania nie zmusza. Poza tym dzięki temu ktoś z dobrym pomysłem może się wybić, a jak napisałeś – w „standardowych” blogach jest to dużo trudniejsze.
    Pyta.pl – serio? Ci goście nie mają jaj, są po prostu najzwyczajniej chamscy. Omijanie poprawności politycznej można wykonać z klasą, a nie obrażając niemal każdą wypytywaną osobę.

  2. Czy wiecie gdzie można kupić polubienia na youtube?

Walnij komcia!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Pokolenie Ikea

Cześć. Jestem Piotr C. Jestem blogerem, pisarzem i opowiadam historie.

KULTURĄ W PŁOT

To nie jest blog dla głupich ludzi

%d blogerów lubi to: