Bezbronny Biały Wilk. Recenzja książki „Wiedźmin, sezon burz”

mihau

Strzeżcie się rozczarowań, bo pozory mylą. Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.

Jaskier, Pół wieku Poezji

 

 

wiedź wc

Jak zaczynać to z grubej rury – „Sezon burz”, czyli najnowsza powieść Andrzeja Sapkowskiego umiejscowiona w uniwersum znanym z cyklu o Wiedźminie może rozczarowywać. Może, ale nie musi. Mnie nie rozczarowała, aczkolwiek nie odczuwam wewnętrznej euforii, umysłowego orgazmu czy choćby odbiorczej erekcji (choć przyznam, że okładka posiada całkiem przyjemną fakturę i po pierwszym dotyku, coś tam w majtach zaszurało). Nie czułem rozczarowania dlatego, że zbyt wiele nie oczekiwałem. Jestem fanem Geralta z Rivii i wszystkiego co z nim związane, więc na samą wieść o premierze kolejnej powieści opowiadającej o Temerii i jej mieszkańcach zacząłem ślinić się jak proboszcz w biały tydzień. Co za tym idzie, usatysfakcjonowałoby mnie wszystko co Pan Andrzej by napisał. Czy czuję satysfakcję? Czuję, ale muszę też być trochę krytyczny.

Nie każdy fan jest taki jak ja. Są tacy, którzy uważają, że cykl o Wiedźminie jest spójną całością, ponadczasowym arcydziełem i nie można go tknąć w żaden sposób, gdyż zaburzy to z pewnością perfekcyjność wcześniejszych tomów. Są i tacy, którzy od „Sezonu burz” oczekują niesamowitych fajerwerków, wierzą nawet, że będzie po stokroć lepszy od „Wieży jaskółki” czy „Pani Jeziora”. Ci pierwsi będą krytyczni odgórnie i nowy Sapkowski im do gustu nie przypadnie nolens volens. Ci drudzy zawiodą się na pewno, bo w „Sezonie burz” fajerwerków nie uświadczą. Ja, osobiście, zarówno pierwszym i drugim serdecznie polecam:

Powiedzieć ci, dobry wiedźminie, kim są ludzie dobrzy? To tacy którym los poskąpił szansy skorzystania z dobrodziejstw bycia złymi. Względnie tacy, którzy szansę taką mieli, ale byli za głupi, by z niej skorzystać.

Pierwsze wydanie „Sezonu burz” jest bardzo proste, ale eleganckie. Miękka oprawa, fantazyjna okładka, co ważne – bardzo skąpo opatrzona reklamami. Papier bez zarzutów. Nie jest to może świetnej jakości brystol, na którym zwykło się aktualnie wydawać powieści dla niezrównoważonej emocjonalnie młodzieży, tęsknej do uciech cielesnych z wilkołakiem, wampirem czy innym mitycznym stworem, okaleczonym zniewieściałością przez współczesne autorki śmierdzące kotami i marnej jakości chińską gumą, z której wykonane są ich dildo. Jest to zwykły, cienki papier. Lepszy od toaletowego, słabszy od ulotek na ulicy. Czuję się dość głupio pisząc o tym jak wygląda książka, w czasach, kiedy każdy może zajść do empiku za rogiem, zobaczyć ją i dotknąć (pozdro Biłgoraj ;*). Dlatego przejdźmy do sedna.

Miecz wiedźmiński (fig. 40) tym się odznacza, że jakby kompleksją jest innych mieczów, piątą esencją tego, co w innej broni najlepsze. Przednia stal i kucia sposób, krasnoludzkim hutom i kuźniom właściwe, przydają klindze lekkość, ale i sprężystość nadzwyczajną. Ostrzony jest wiedźmiński miecz również krasnoludzkim sposobem, sposobem, dodajmy, tajemnym, a który tajemnym na wieki pozostanie, bo górskie karły o swe sekrety zazdrosne są wielce. Mieczem zaś przez krasnoludy wyostrzonym rzuconą w powietrze chustę jedwabną na połowę rozciąć można. Takiej samej sztuczki, wiemy to z relacyj naocznych świadków, swymi mieczami wiedźmini dokazywać potrafili.

Pandolfo Forteguerra, Traktat o broni białej

Nieprawdą były wcześniejsze zapowiedzi, że jakoby w „Sezonie burz” zabraknąć miało Geralta. Ogłaszam zarówno przed hejterami, jak i zwolennikami, że Geralt pojawia się w powieści. Jako główny bohater. Nie chcąc niszczyć życia tym, którzy cyklu o Wiedźminie jeszcze nie czytali, a czytać mają zamiar, nie będę się rozwodził nad tym czy Sapkowski dodał Białego Wilka do swojej najnowszej powieści słusznie, czy też nie. Zaskoczeniem z pewnością będzie moment w historii cyklu o Wiedźminie, na który zdecydował się Sapkowski, umieszczając tam „Sezon burz”. O dziwo nie jest to ani sequel, ani prequel i trzeba przyznać, że Pan Andrzej wtopił się w pozostałe części cyklu jak pierd w aurę wiejskiego wychodka. Mało tego, w sposób wręcz genialny zostawił sobie furtkę na kolejne powieści z Geraltem na czele, jeśli portfel zacznie odpowiadać echem.

Fabuła „Sezonu burz” zbliżona jest raczej do opowiadań z „Ostatniego życzenia”, a do historii z cyklu (oprócz kilku klasycznych, grzecznościowych ukłonów znanym fanom sytuacjom, miejscom i postaciom) nie odnosi się wcale. Wszystko rozchodzi się o to, że Geraltowi skradzione zostają jego słynne, śmiercionośne jak kocyk z Sosnowca miecze. Jak wiadomo – Wiedźmin bez swych mieczy jest jak teoria Macierewicza – łatwy do obalenia, a tych, którzy chcieliby się Wiedźmina pozbyć nie brakuje…

By być rzetelnym, trzeba przyznać – i myślę, że Pan Sapkowski za to strzelał do fanów nie będzie – iż nie jest to najciekawsza powieść o wiedźminie. Skłaniałbym się raczej do uznania jej za najgorszą, choć to określenie nijak nie pasuje do prozy Sapkowskiego w ogóle (o „Żmii” chwilowo zapominamy…). Myślę, że Pan Andrzej chciał napisać bezpieczną powieść w sprawdzonym już świecie, z lubianymi i znanymi dobrze postaciami. Mówią, że najbezpieczniejszy środek zapobiegawczy niechcianym rzeczom to środek dupy. Sapkowski pisząc „Sezon burz” chyba wziął to za bardzo do siebie.

Mimo wszystko kocham jego styl pisania, żarty, nawiązania do słowiańskich legend i bezgraniczną wyobraźnię, którą umie w inteligentny sposób przeobrazić w historie wgniatające w fotel na długie godziny. „Sezon burz” to już ósma powieść dotycząca Wiedźmina. Mam wielką nadzieję, że nie ostatnia, bo nie ma nic lepszego niż antałek piwa w towarzystwie Geralta, Jaskra i kilku krasnoludów.

Arcydzieło. Majstersztyk numer ósmy. Nieważne zresztą, co to było. ważne, że już być przestało. A ty kim jesteś? Dokąd zmierzasz?

Advertisements

About Michał Gaca

Własny pogląd na Cudze sprawy.

Posted on Listopad 4, 2013, in Książki and tagged , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Walnij komcia!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Pokolenie Ikea

Cześć. Jestem Piotr C. Jestem blogerem, pisarzem i opowiadam historie.

KULTURĄ W PŁOT

To nie jest blog dla głupich ludzi

%d bloggers like this: