Category Archives: Filmy

Odcinkowy nałóg

mihau

W życiu każdego przychodzi taki moment, że przez jakiś czas nie ma nic do roboty. Leżysz chory w łóżku, rzucił cię partner, wywalili cię z roboty, albo po prostu masz dużo wolnego czasu, ale jesteś brzydki i nie masz znajomych. Można spać, można czytać książki, można też oglądać filmy. Jednak jako fan wszystkich powyższych czynności, polecam inną opcję zabicia nudy, ale uprzedzam – to dosyć niebezpieczne, bo cholernie uzależnia. Tak, tak, jeśli myślisz, że bardzo mocno uzależniają szlugi, alkohol, czekolada, facebook, benzyna, metafizyka, seks ze zwierzętami, wąchanie pościeli, trumny, albo jeszcze inne narkotyki, to znaczy, że nigdy nie oglądałeś dobrego serialu. Read the rest of this entry

Reklamy

Spełnienie chłopięcych marzeń

Wchodząc w 2012 rok, oczekiwałem z językiem na brodzie kilku wydarzeń – Mistrzostw Europy w PN, dymisji Tuska, nowego krążka Mumford & Sons oraz pięciu premier kinowych: „Avengers”, „Prometeusz”, „Ted”, Mroczny Rycerz powstaje” i „Hobbit”. ME już za niecały miesiąc, Tusk na swoim miejscu i wydaje się, że tylko Breivik mógłby nas od niego wybawić, a płyty M&M ani widu, ani słychu.
Jedyne pewniaki to premiery filmowe – Hollywood nie odpuści sobie ani centa straty.

 Jedną z nich mam już za sobą i muszę przyznać, że jeśli reszta utrzyma podobny poziom to rok 1994 ustąpi pierwszego miejsca w moim rankingu najlepszych filmowych roczników, na korzyść apokaliptycznego 2012.

Zawsze uwielbiałem komiksy, choć chyba nie mogę się nazwać ich fanem. W czasach kiedy byłem zasmarkanym okularnikiem, machającym wesoło workiem na buty wracając  z podstawówki, dostęp do zeszytów o amerykańskich superbohaterach był porównywalny z dostępem do internetu w Korei Północnej. Mimo wszystko, wyłapywałem co się natrafiło w kioskach i księgarniach, głównie Spider-man, Batman, X-men, czasem nawet Thor. Kiedy wszyscy jarali się gadżetami z Kaczora Donalda, ja byłem szczęśliwym dzieciakiem, wymyślającym sobie kostiumy superbohaterów z rajstop mamy i starego ręcznika. Być może dlatego właśnie, jako dorosły facet, podniecony jak ojciec Degollado na zawodach pływackich chłopców do lat 12, chodzę do kina na kolejne ekranizacje swoich ulubionych komiksów.  Read the rest of this entry

Zagrać widzowi na nosie

W dzisiejszych czasach powstaje ok. 10 000 filmów rocznie. Taka liczba zmusza nas do wyboru, które chcemy zobaczyć, a których nie, bo po prostu nie mamy czasu i pieniędzy, żeby zobaczyć wszystkie. Co sprawia, ze dany tytuł jest dla nas ciekawszy od innego?  Plakat? Zwiastun? Obsada? Twórcy? Tak naprawdę wszystko na raz. Read the rest of this entry

Oscar w WC

To już się prawie dzieje. W poniedziałek, wczesnym rankiem odbędzie się  84 gala rozdania oscarów – najbardziej prestiżowej (nie mylić z „najważniejszej” i „przyznawanej najlepszym filmom”) nagrody filmowej na świecie. Są tacy, dla których gala ta to tylko amerykańskie święto i mało ich to obchodzi. Są też tacy, którzy czekają tylko i wyłącznie na czerwony dywan w poszukiwaniu studniówkowych inspiracji. Są też tacy, którzy z ciekawością dowiedzą się z wiadomości, kto został wyróżniony przez akademię, żeby później samemu ocenić zwycięzcę. Jako ostatnich wymienię tych, którzy cały rok czekają na galę Read the rest of this entry

Zmierzch sagi „Zmierzch”

Żeby nie było: Przeglądając archiwum swoich tekstów, wpadł mi w ręce ten. Od razu mówię, że nie jest to recenzja najnowszej odsłony serii komicznych filmów – „Zmierzch”, a jej trzeciej części. Tekst można znaleźć na filmweb.pl, a dokładniej TU. Mimo wszystko, pomyślałem, że fajnie by było gdyby znalazł się też na WC. Let’s get it started, bitches! Read the rest of this entry

WC, czyli Wehikuł Czasu

Stało się. Rok 2011 dobiega końca. Minął szybko, niczym pijany gimnazjalista nauczyciela, ale nie można powiedzieć, że był nudny. Działo się, oj działo. Rok ten, przepełniony był przede wszystkim głośnymi zakończeniami, chociaż miał też sporo początków, które będziemy śledzić z językami na brodzie, przez następne lata. Otwieram drzwi i zapraszam do wehikułu czasu z logiem publicznego WC. Nie zapomnijcie zapiąć pasów i przygotować torebek na wymioty, mogą się przydać. Read the rest of this entry

Przepiękne narodziny

Zmiany w kulturze światowego kina pędzą w stronę pieniądza jak Usain Bolt do mety. Każda produkcja kosztuje grube miliony dolarów, wytwórnie narzekają na piractwo, przez które – według nich – tracą pieniądze, choć statystyki wyraźnie wskazują, że z roku na rok coraz więcej ludzi zostawia coraz więcej pieniędzy w kasach kin. Wprowadzane są nowe technologie, jak ‚3d’, bez której nie da się dzisiaj praktycznie obejrzeć filmu. Nie wiem czy to ludzkie uczucia i inteligencja schodzą na psy, czy po prostu producenci filmów uważają nas za kretynów, a my grzecznie na ich rozkaz kretyniejemy. Wiem natomiast, że zbyt duże chęci wygrania wyścigu mogą być przyczyną klasycznego falstartu Read the rest of this entry

Pierwszy raz nie musi boleć


Na pewno nie raz zdarzyła wam się sytuacja wyglądająca mniej więcej tak:

Telewizja do każdego pasma reklamowego wrzuca króciutki zwiastun filmu, w którym co rusz migają nam znane twarze, sceny zapierające dech w piersiach, a lektor nie przestaje wymieniać nazwisk, które zasłużyły się już mocno dla kina. Kiedy chcecie skorzystać ze skrzynki e-mailowej, najpierw musicie zamknąć pięć reklam tego filmu. Po drodze do pracy, stojąc w korku, w twoje oczy świeci wielki billboard, a na przystankach wiszą plakaty, po których można śmiało pomyśleć, że tytuł filmu to „Woody Allen”, „Pedro Almodovar”, „Bracia Coen”, albo „Ridley Scott” bo czcionka, którą napisane jest nazwisko reżysera jest kilka razy większa od rzeczywistego tytułu Read the rest of this entry

Odgrzewany bigos

Julianne Moore ma ostatnio ręce pełne roboty (nie kojarzyć sobie!). Od paru lat występuje w kilku filmach rocznie i idzie jej to – muszę przyznać – całkiem nieźle. Do tego wygląda cholernie seksownie jak na przeszło 50-latkę. Czym więc kierowała się podejmując decyzję o odegraniu głównej roli w nowym filmie duetu Stein & Mårlind, „Inkarnacja„? Może po wieloletnich, bezskutecznych staraniach o Oscara, Julianne znudziło się czekanie na pozytywną opinię Akademii i połasiła się na inną, również prestiżową nagrodę – złotą malinę Read the rest of this entry

Pokolenie Ikea

Cześć. Jestem Piotr C. Jestem blogerem, pisarzem i opowiadam historie.

KULTURĄ W PŁOT

To nie jest blog dla głupich ludzi